Kategorie: Wszystkie | SCD | Wells | rozne | turystyka
RSS
czwartek, 08 listopada 2007
w ostatnim miesiacu:
nie napisalam o:
- wlamaniu do WHSmitha (zlodzieje zrobili dziure w dachu i ukradli troche dvd, pracowalismy prawie normalnie, tylko nie moglismy uzywac tylnej kasy)
- narodzinach malej siostrzyczki jednej z kolezanek mojej corki (mala przyszla na swiat na parkingu po drodze do szpitala, Kat troche zazdrosna bo Molly byla na pierwszej stronie gazety!)
- wizycie Margaret Thatcher w Wells (przyjechala na pogrzeb dowodcy armii brytyjskiej z czasow wojny falklandzkiej)
- moich rozmaitych wycieczkach po okolicach dalszych i blizszych

Moze w tym miesiacu zmobilizuje sie bardziej?
21:35, witch.abroad , rozne
Link Dodaj komentarz »
piątek, 12 października 2007
Wszy!!!
Kat po raz pierwszy w tym roku szkolnym zlapala wszy... Po roku jej chodzenia do szkoly juz sie tak tym nie przejmuje, ale za pierwszym razem bylam naprawde zszokowana. Zwlaszcza reakcja nauczycielki - poszlam jej dyskretnie powiedziec o moim "znalezisku" i uslyszalam, zeby sie nie przejmowac, bo to jest "very common problem". Dodam, ze szkola jest calkiem przyzwoita, pod patronatem kosciola, dostaje rozne nagrody (ostatnio zostala uznana za Healthy School) itd.
Rzeczywiscie, w Bootsie polka z preparatami przeciw wszom jest chyba lepiej zaopatrzona niz taka z syropkami przeciwkaszlowymi dla dzieci, bez trudu znalazlam kilka srodkow "przeciw", farmaceutka doradzila, ktory wybrac...
Wszy zostaly wytepione, potem pojawily sie nastepne, na ktore juz bylam przygotowana... Nauczylam sie, ze po prostu nalezy trzymac zelazna racje preparatu przeciw wszom w domu i juz.
Wszy traktuje sie tu zupelnie inaczej niz w Polsce, Wlo sie nawet nasmiewa troche, ze to jeden z elementow brytyjskiej tradycji - po prostu w szkole lapie sie wszy i juz. Posiadanie ich nie stanowi rowniez - jak sie wydaje - powodu do wstydu... Wszy sa obrzydliwe, owszem, ale zdaje sie, ze w tutejszej metnalnosci nie bardziej niz komary...
Kat zostala odwszona, kupilam kolejna butelke swinstwa w Bootsie i zobaczymy, kiedy corka przyniesie kolejne zwierzatka ;P
19:43, witch.abroad , rozne
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 08 października 2007
prehistorycznie
Brak czasu to okropna sprawa. Zaleglosci wpisowe robia sie okropne!
Tydzien temu zabralismy mojego Pape na wycieczke po roznych dziwnych miejscach w Wiltshire. Najpierw pojechalismy w okolice Avebury - widzielsmy grobowiec komorowy (wielokomorowy ;) ) West Kennet Long Barrow

i Silbury Hill, najwyzszy prehistoryczny kopiec usypany reka ludzka (obecnie prowadzone sa w nim prace badawcze, stad kontenery obok...)

Po drodze do Long Barrow rosnie stary dab:

a na jego galazkach wisza ofiary - takie jak w dawnych czasach zostawiano duchom i bogom (zwyczaj ten mozna zaobserwowac rowniez w Glastonbury na krzewach obok Studni Kielicha i na Swietym Glogu na Weary Hill)

Potem podjechalismy do samego Avebury, po raz kolejny przespacerowac sie po najwiekszym na Wyspach Brytyjskich kamiennym kregu
The image “http://hyperstition.abstractdynamics.org/archives/postcard-avebury.jpg” cannot be displayed, because it contains errors.
(tak, tak Stonehedge jest naprawde niewielkie w porownaniu z Avebury, jest za to najbardziej znane i chyba najlepiej zachowane). Pozostalosci kregu, a w zasadzie kilku koncentrycznych kregow, sa imponujace. Czesc megalitow w zamierzchlych czasach posluzyla miejscowym za material budowlany, ale to, co zostalo, nadal robi wrazenie! Fotka powyzej pochodzi stad.
A te dwie juz sa moje:


Kat probowala zaprzyjaznic sie z owcami, ale zwierzatka nie wykazywaly checi do wspolpracy ;)
Z Avebury pojechalismy do Oxfordshire zobaczyc slynnego Bialego Konia z Uffington. Probowalismy obejrzec go z roznych stron, ale tak naprawde wydrapany w zboczu wzgorza wizerunek widoczny jest chyba tylko z powietrza... Nad Koniem znajduje sie grodzisko z epoki zelaza - Uffington Castle.
W okolicy jest rowniez inny zabytek megalityczny - Kuznia Waylanda. Niestety nie da sie w bezposrednie sasiedztwo dojechac autem, a moja rodzina odmowila kolejnego kilkukilometrowego spacerku, zupelnie nie wiem czemu ;)...
20:03, witch.abroad , turystyka
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 24 września 2007
Ratujmy Wells
Przed wakacjami w naszym miescie pojawil sie punkt informacyjny firmy Centros-Miller, ktory dostal za zadanie opracowanie planu miejscowego dla centrum Wells. Dla wiekszosci mieszkancow plan proponujacy powiekszenie Tesco, wyburzenie dotychczasowegi kina i zbudowanie multipleksu (oczywiscie sieciowego), zamkniecie dla ruchu kolowego Princess Road, a takze zbudowanie nowej pieszej uliczki, przy ktorej mialoby powstac okolo 20 sklepow.
Szczegolowy proponowany plan znajduje sie tutaj.
Wiekszosci mieszkancow nie podoba sie ten pomysl - od razu podniosly sie glosy protestu. Utworzono koalicje pod nazwa Save Wells, majaca na celu ochrone starego centrum przed zakusami developerow... Majac w pamieci, co dzieje sie w moim rodzinnym, pieknym niegdys, Krakowie (Galeria Krakowska co pasuje do slicznego Dworca Glownego i budynku Poczty jak piesc do nosa, czy ohydny Sheraton pod Wawelem) oczywiscie podpisalam petycje.
Mam nadzieje, ze Centros-Miller zmieni plany, bo inaczej Wells straci swoj charakter, bedzie zdominowane przez wielkie Tesco i galerie handlowa, a High Street opustoszeje...
Strona Save Wells znajduje sie tu, mozna rowniez podpisac petycje on-line - do czego bardzo zachecam!

Czesc terenu objetego planami. Na miejscu tych parkingow i dworca autobusowego mialaby sie znalezc nowa uliczka handlowa.

Tesco - na zdjeciu z tylu - mialo by sie przesunac bardziej do przodu, na miejsce dotychczasowego parkingu. Dworzec autobusowy mialby sie znalezc z tylu - duzo dalej od centrum niz obecnie...
Budynki zaproponowane przez Centros-Miller nijak maja sie do dotychczasowej zabudowy (w duzej czesci zabytkowej) Wells
Zdjecia zrobilam w czasie wycieczki na wieze kosciola Sw Cuthberta.
19:29, witch.abroad , rozne
Link Dodaj komentarz »
SCD w Wedmore
Po wakacyjnej przerwie wznowil dzialalnosc drugi z moich klubow szkockich tancow dworskich - Cheddar Scottish Dance Club. Zmienilismy miejsce spotkan - zamiast w przyciasnej Weary Hall, ktora na dodatek byla strasznie daleko od Wells, tanczymy w Wedmore. Sala jest super, ma nowy parkiet, bardzo przyjemna odmiana po starej podlodze z Weary. Na dodatek jest przestronna, Ron - nasz nauczyciel zastanawia sie nawet, czy bedzie sie dalo urzadzic tam nasze doroczne tance na wiosne (IMHO chyba nie uda sie tam zmiescic wygodnie szesciu setow...).
W kazdym razie zmiana jest korzystna - zwlaszcza dla nas, mieszkancow Wells, bo droga do Wedmore zajmuje nam maksymalnie 20 minut, podczas gdy do Cheddar trzeba bylo jechac co najmniej 45...
18:53, witch.abroad , SCD
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 16 września 2007
Francja
Zgodnie z niedawna obietnica - kilka fotek z wakacji we Francji. Spedzilismy tydzien w St-Maries de la Mer, Camarque, Prowansja.
Prowincja slynie z czarnych, dlugorogich bykow do corridy

i z konnych przejazdzek (po drodze do naszej miejscowosci stajnie taka jak te byly co 500 metrow)


Na bagnach mieszkaja prawdziwe flamingi


Rosnie tez ryz, ale nie bylismy obok zadnej plantacji...

Po niezbyt udanym lecie takie temperatury bardzo nas cieszyly

nic dziwnego, ze w takich warunkach rosna figi

rosna tez oliwki, ale nie mam zdjecia...

Duzo czasu spedzalismy nad morzem - tu widok na St-Marie de la Mer, miliony turystow mimo konca sezonu...
Troche tez zwiedzalismy:

bylismy na Ponte de Garde




I w Avignon tez.
Bylismy jeszcze w Nimes i w Arles ale zdjecia zupelnie nieczytelne wyszly...
No i to tyle, wrocilismy do Anglii zmeczeni, spaleni sloncem naladowani witamina D. A w pracy takie urwanie glowy, ze juz nie pamietam, ze urlop mialam...

20:50, witch.abroad , turystyka
Link Dodaj komentarz »
sobota, 08 września 2007
Wells and Wookey Scottish Dancers
wznawiaja dzialalnosc po wakacyjnej przerwie. Wystartowalismy w piatek i z przyjemnoscia stwierdzam, ze moj poziom techniczy podniosl sie, dzieki zajeciom z instruktorami z RSCDS. Za dwa tygodnie zaczynamy w Cheddar (choc tanczyc bedziemy w Wedmore). Szkoda, ze raczej nic z jezdzenia do Taunton i Woolavington - Brian chetnie by mnie zabieral, ale moj maz stanowczo protestuje przeciwko tancom wiecej niz 2 razy w tygodniu...
23:40, witch.abroad , SCD
Link Dodaj komentarz »
wrocilam
tym razem na dobre. Dzieci przywiezione, od czwartku dzielnie chodza do szkoly. W pracy jestem zawalona ksiazkami po uszy, musialam dzis przyjsc na pare godzin, zeby rozsortowac troche ostatnie trzy a moze i cztery dostawy... W poniedzialek zdaje sie tez bede musiala zostac dluzej... No zobaczymy jak to bedzie.
Papa spedza u nas urlop, wszyscy moi panowie pojechali na ryby, co oznacza, ze bez przeszkod moge sie bawic kompem- dzieki czemu skonczylam wpis o Kornwalii. Jak zrzuce zdjecia z aparatu to pochwale sie troszke moimi francuskimi wakacjami ;)
A dzis dni dziedzictwa kulturowego, tak jak w zeszlym roku wspielam sie z tej okazji na wieze mojego ulubionego kosciola sw. Cuthberta. Widoki wspaniale, fotki wkrotce!
23:36, witch.abroad , rozne
Link Dodaj komentarz »
piątek, 24 sierpnia 2007
Zwariowany weekend w Kornwalii
W przedostatni weekend, jeszcze za pobytu mojej siostry, wybralismy sie na blyskawiczny objazd Kornwalii. Na pierwszy ogien poszedl Tintagel, miejsce poczecia i narodzin krola Artura:

Sliczna zatoczka u podnoza zamku. Niestety zabraklo czasu, zeby choc na chwile zejsc na plaze.

Urwiste, niegoscinne wybrzeze Kornwalii...

Zamek musial byc rzeczywiscie nie do zdobycia. Nic dziwnego, ze Uther Pendragon musial uciec sie do podstepu, by dostac sie do Igraine.

Nie do zdobycia musiala byc zwlaszcza ta czesc twierdzy, otoczony morzem polwysep, polaczony ze stalym ladem najezonymi skalamy waskim przejsciem, wejscie do zamku wylacznie przez zwodzony most (teraz turysci mozolnie wspinaja sie po stromych schodach)

Grota Merlina. Na wejscie do niej zabraklo nam niestety czasu...

A oto wlasnie schody do zamku.

Z Tintagelu pojechalismy do - a jakze - Muzeum Czarownic w pobliskim Boscastle. Fascynujaca ekspozycja prezentujaca historie czarownictwa i rozne jej aspekty, magia biala, czasna i zielona, jasnowidzenie, magia ochronna a nawet satanizm. Rzecz szalenie ciekawa, jak ktos sie interesuje tematem.


Truro - w sumie wpadlismy tam na moment, zeby zobaczyc (i 'odhaczyc') kolejna angielska katedre. Ta w Truro jest prawie wspolczesna, wiec na pewno nie wpisze jej na liste moich ulubionych ;). I niespodzianka - trafilismy na wieczorne nabozenstwo spiewane przez chor katedralny z naszej katedry w Wells!!!

Z Truro pojechalismy prosto do Penzance, gdzie mielismy zaklepany nocleg. No moze nie tak calkiem prosto, bo po drodze popatrzylismy na St Michael's Mount, gdzie planowalismy wybrac sie dnia nastepnego. Zostawilismy rzeczy w bardzo sympatycznym B&B (tutaj, trudno, niech bedzie kryptoreklama, warto!) i poszlismy 'na miasto' - przy czym dodam, ze bylo to pierwsze wspolne, wieczorne wyjscie do pubu (moje i mojego malego zonka) odkad mieszkamy w Anglii. Pozdrowienia dla pani z nocnego baru z frytkami!

Nam przypadl pokoj z lazienka, dziewczyny za to mialy kota ;)

Nasz B&B bardzo zacny, rano dostalismy ogromne angielskie sniadanie (wersja wegetarianska tez byla!) a wlascicielka pozyczyla nam swoje karty czlonkowskie do NT dzieki czemu wydalismy polowe mniej na bilety do St Michael's Mount.
Lat temu kilka bylismy na francuskiej Mount St Michel, angielska wersja wyspy jest jednak calkowicie inna:

Przyplyw

Odplyw

Francuska wyspa jest calkowicie zabudowana, angielska wrecz przeciwnie, wieksza czesc jej powierzchni zajmuja krajobrazowe ogrody. Swietnie widac je z tarasow zamku

Na koniec nie moglam odmowic sobie spaceru po plazy


Potem szybki przejazd przez Penzance (glownie w celu oddania kart NT) i wyprawa na Land's End


Skaliste wysepki z latarnia morska. Na horyzoncie widac jeszcze Isles of Scilly, niestety na zdjeciu nie wyszly...

Klify.

Wrzosowiska i sliczne pomaranczowe kwiaty, ktore widzialam tylko w Kornwalii.

Wrzosowiska raz jeszcze. Zapach wrzosow i macierzanki w upale jest nie do opisania!!!

Szkoda tylko, ze tak piekne miejsce zeszpecono kompleksem do obslugi turystow... Moglo by sie obejsc bez tych zabudowan...

Z Land's End musielismy z zalem jechac do domu, i ja i Wlo w poniedzialek musielismy isc do pracy, a Kornwalia jest jednak kawalek od naszego Somerset... Ale zdecydowalismy sie na jazde wzdluz wybrzeza, szalenie malownicza droga B3306, az do Newquay. Mialam nadzieje, ze uda nam sie zobaczyc jeszcze slynny menhir Men-an-Tol

ale niestety nie zjechalismy w odpowiednim miejscu i kornwalijskie megality musimy zostawic na nastepny raz...
Dodam tylko, ze nie sprobowalam slynnych cornish pastry (tu pozdrowienia dla chlopcow z Land's End, niestety nie mieli wersji wegetarianskiej), mam nadzieje, ze uda mi sie przy nastepnej okazji!

10:01, witch.abroad , turystyka
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 20 sierpnia 2007
Mimo tego, ze...
 dzieci nie ma w domu (juz ponad dwa tygodnie - powoli zaczynam za nimi tesknic...), to czasu jakos brakuje, zeby przy kompie posiedziec...
Moze sie po poludniu zmobilizuje, bo teraz czas do pracy.
09:49, witch.abroad , rozne
Link Komentarze (1) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5