Kategorie: Wszystkie | SCD | Wells | rozne | turystyka
RSS
piątek, 16 marca 2007
volvo
pojechalo do Polski. Wczoraj caly dzien uplynal pod znakiem wysylania autka do taty. Zapakowalismy kupe niepotrzebnych juz rzeczy, ktore szkoda jednak bylo wyrzucic...
Kuzyn Pawel zakochal sie w West Country od pierwszego wejrzenia i chyba mysli o porzuceniu Londynu. Nie dziwie mu sie, to obrzydliwe miasto i nie mieszkalabym tam nawet gdyby mi doplacali!!! A moje Wells jest cudne!
18:33, witch.abroad , rozne
Link Dodaj komentarz »
pokaz tancow :)
W srode tanczylismy na zebraniu Women Institute w Litton. Bylo bardzo sympatycznie, choc zdarzylo sie kilka pomylek. Na szczescie chyba nikt nie zauwazyl ;)
Brian liczy, ze dzieki pokazom sciagnie do klubu troche nowych ludzi, no zobaczymy, czy dzis pojawi sie ktoras z pan nas ogladajacych. Podobno kilka wyrazilo zainteresowanie :)

18:30, witch.abroad , SCD
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 05 marca 2007
nadrabianie zaleglosci...

Nie moglam sie zebrac, zeby popisac. Zawsze bylo cos wazniejszego do zrobienia...

Poprzedni weekend uplynal pod znakiem Holiday on Ice, pojechalismy w piatek do Exeter, niby niedaleko, ale jednak zdecydowalismy sie zostac na noc w hotelu, Kat byla szalenie przejeta. Po show siedzielismy przez dobrych pare godzin w coffestandzie bo trzeba sie bylo nagadac ze znajomymi. Fajnie maja w tym show, manager normalny, show director normalna, nie to co w naszym Diamonds... Dzieci moga byc na backstage'u! I nikt sie nie awanturuje o byle co... Marcin zachwycony, bo Renata pozwolila mu po show pomagac i dostal w nagrode 5euro (maly materialista), Kati szalala i tanczyla, az mi powiedzieli, ze musimy ja na balet zapisac, bo ma talent. No coz, w koncu dziecko Holideju...

W sobote zostawilismy Marcina ze znajomymi i pojechalismy z Kati nad morze. POgoda byla ohydna, lalo cala droge, ale jak dojechalismy do Lyme Regis to niespodziewanie sie wypogodzilo i spacerowalismy po kamienistej plazy w sloncu. Zebralam piekna kolekcje kamieni... Potem pojechalismy do wioski rybackiej o wdziecznej nazwie Beer - kamienista plaza, sliczne klify i miliony muszli przegrzebkow (chyba polawianych tam przez miejscowych rybakow). Jak mi sie kiedys zachce pobawic corelem i pozmniejszac fotki, to je wrzuce albo tu, albo do galerii. Na razie mam kompa po formacie i corel wymaga zainstalowania... Do Wells wracalismy przez laki i pola, przy takiej pogodzie warto bylo. Znajomi z Marcinem dojechali poznym wieczorem, po show poszli zwiedzac jeszcze Exeter i troche im zeszlo. Wieczorkiem imprezka, ale niewielka, bo sil juz brakowalo... W niedziele znajomi wrocili do Londynu, pojawil sie za to kolejny gosc - z Holiday on Ice tym razem, stary przyjaciel Wlodka. Zostal u nas do srody, Wlo z tej okazji mial trzy dni urlopu i jezdzili po okolicy... Ja za to wrocilam do pracy po tygodniowym urlopie i do tej pory nie zrobiam porzadku po zastepcach!  Nie znosze miec urlopu!!!

Dzieci na szczescie z powrotem w szkole, Kati szczesliwa bo Kyle ja zaprosil na urodziny ;), Marcin troche mniej bo musi sie jednak troche uczyc (ma w maju SAT's i co tydzien robia testy przygotowywujace).

No i to chyba tyle, od wczoraj pogoda taka, ze sie wychodzic nie chce, a tu trzeba sie pomalu na kolko taneczne zbierac...

19:02, witch.abroad , rozne
Link Dodaj komentarz »