Kategorie: Wszystkie | SCD | Wells | rozne | turystyka
RSS
wtorek, 20 lutego 2007
W niedziele bylam pierwszy raz na mszy w naszej katedrze w Wells, normalnie chodze do swietego Cuthberta (nasz kosciol parafialny, anglikanski, a jakze, w slicznym XIVwiecznym budynku). Msza byla koncelebrowana i pierwszy raz mialam okazje zobaczyc kaplanke czy jak to Kat mawia "ksiadzke". Troche dziwnie, ale spoko. Kazanie mowilo glownie o kaplanstwie homoseksualistow (nie podoba sie do bardziej konserwatywnym czlonkom tutejszego kosciola...ciekawe co w PL by sie mowilo na ten temat jak tam kaplanstwo kobiet jest nie do pomyslenia! Choc pewnie homo bylby bardziej ok, bo mezczyzna...)
Szczerze mowiac nasz swiety Cuthbert chyba bardziej mi odpowiada, jakos tak bardziej kameralnie jest? I nasz Father Peter jest super ;)
14:34, witch.abroad , rozne
Link Dodaj komentarz »
na Polnoc od Somerset
Tym razem w niedziele uprawialismy ulubiony przez mojego malego zonka rodzaj turystyki - bez wysiadania z autka. Juz nowym autem (tez volvo, ten sam rocznik co nasze poprzednie, ale model S80 a nie V70, no i kierownica po "WLASCIWEJ" stronie), tak, zeby przetestowac troszke ;)
Wybralismy sie na przejazdzke do Gloucestershire, w okolice Cotswold Hills. Slicznie tam musi byc jak pogoda lepsza, bo niestety bylo pochmurno, nie padalo co prawda, ale slonka nie bylo widac.
Najpierw pojechalismy do Cirencester, jednego z najstarszych miast w Anglii. Wlo odmowil zatrzymania sie w celu odbycia spaceru, tlumaczac sie bolem nogi i nawet moje jeki zachwytu na widok tamtejszego kosciola go nieprzekonaly do zmiany zdania. Potem chcielismy znalezc rzymski amfiteatr, ktory znajduje sie na przedmiesciach, ale znaki na zabytek sa tylko przy zjezdzie z glownej drogi, potem znikaja, wiec odlozylismy to na kiedy indziej.
Ostatnim punktem programu bylo miasteczko Malmesbury, z ruinami normanskiego opactwa, tam zrobilismy krotka przerwe, jako, ze dzieci zazadaly klozetu. Obejrzelismy tez opactwo, okazuje sie, ze w zachowanej czesci funkcjonuje kosciol. Akurat trwalo nabozenstwo, wiec zwiedzanie bardziej dokladne niz wejsc-wyjsc tez odlozylismy na cieplejsze dni...
Tym razem obylo sie bez atrakcji w postaci rzucania pawiem, oba potwory zostaly potraktowane rozowa tabletka i poskutkowalo!
14:28, witch.abroad , turystyka
Link Dodaj komentarz »
środa, 14 lutego 2007
Dorset
W sobote rano bylismy w Dorsecie, ogladac auto, ktore chcemy kupic. Pogoda byla paskudna, mimo to hrabstwo podoba mi sie, nie wiem czy nie bardziej niz moj ukochany Somerset. Mnostwo wzgorz i dolin, niesamowite krajobrazy i sporo dzikiej przyrody. Mam obiecana wycieczke, jak sie wreszcie zrobi cieplej :)
Auto zadatkowalismy, Wlo pojedzie je chyba w sobote odebrac.
W drodze powrotnej nasza corka po raz pierwszy (a pierwsze dwa lata swojego zycia spedzila glownie w aucie i to na dlugich trasach- nic sie nie dzialo) zaprezentowala objawy choroby lokomocyjnej - paw poszedl na pol volvo, mam nadzieje, ze udalo nam sie  doczyscic, bo za miesiac wysylamy je z powrotem do Polski :). Biedny Marcin, na szczesci jemu sie nie dostalo, ale spedzil godzine w oparach... dobrze ze nie poprawil w druga strone!
20:04, witch.abroad , turystyka
Link Dodaj komentarz »
Tance
Jako, ze tancze szkockie tance dworskie od dobrych paru lat, a po przeprowadzce do Somerset robe to znacznie bardziej regularnie, to bede miec osobna kategorie wpisow na ten temat. Zwlaszcza, ze okazje sie zdarzaja. Na przyklad w sobote bylam na swietnej imprezie w Bristolu - Newcomer's Dance. Teoretycznie impreza byla dla poczatkujacych, ale nie brakowalo rowniez zaawansowanych tancerzy. Tanczylismy mnostwo rzeczy, niektorych wczesniej nie probowalam, niektore, jak np moj ulubiony strathspey The Gentleman, znalam na pamiec. Oprocz dobrego programu byla rowniez muzyka na zywo, miala grac grupa Ivana Muira ze Szkocji, ale okazalo sie, ze ich lot z BA zostal odwolany, wiec organizatorzy ad hoc zorganizowali trzech lokalnych muzykow (dodam iz zaden z nich nie gral wczesniej z pozostalymi) - grupa okazala sie strzalem w dziesiatke i zabawa byla wspaniala!
Juz sie ciesze na kolejne imprezy, na razie pilnie trenuje w moich klubach :)
19:56, witch.abroad , SCD
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 05 lutego 2007
Jako, ze pierwsza notke mi wcielo (ach, moj ulubiony serwer gazetowy, powinnam byla skopiowac tresc do schowka...), to sie na bloga na chwile obrazilam. Ale juz mi przeszlo...
Tylko jakos mi wena minela...
W Somerset zima, to znaczy w nocy przymrozki, w dzien +10. Slonko swieci i wieje zimny wiatr. Dzis poniedzialek, klub tancow szkockich w Weare, ale chyba nie pojade, bo szanowny malzonek w pracy do pozna...
Tak to bywa niestety :(
19:02, witch.abroad
Link Dodaj komentarz »